wtorek, 27 lipca 2010

Wakacje spedzamy intensywnie, duzo zwiedzamy, chociaz Sarenka czasem ma slabsze chwile i ciezko pogodzic jej drzemki z rytmem wycieczek
Jednak dzielnie daje rade, ostatnio bylismy w parku narodowym Timanfaya, w ktorym znajuduje sie ponad 100 wulkanow w tym jeden aktywny
Bylo ciekawie, np dostalismy na pamiatke kamyczki, ktore byly tak rozgrzne cieplem wulkanu, ze nie moglismy ich utrzymac  w rekach,
albo po wlaniu wody do otworu w ziemi, w przeciagu 2 sekund wyparowywala z wielkim impetem


Tutaj suche galezie, ktore momentalnie spalaly sie pod wplywem wysokiej tempertury wulkanu

na zdjeciu jeden z licznych wulkanow, ktore tworza iscie ksiezycowy krajobraz

U  podnoza parku Timanfaya, w El Echadero de los camellos mozna bylo dostac buziaka od wielblada





a nawet troche pozwiedzac na grzbiecie wielblada

Pozniej pojechalismy do zatoki El Golfo, niesamowitego miejsca, w ktorym ponad 300 lat temu goraca wulkaniczna lawa, spotkala sie z zimnym oceanem


 Z Sarenka czekamy na sangrie
 Nasza Sarenka skonczyla 16 miesiecy


 Jeszcze nasz maly surfer

1 komentarz:

  1. Super, Fajnie, TYLKO DLACZEGO TAK SZYBKO TEN WAKACYJNY CZAS MIJA. Buziaczki

    OdpowiedzUsuń