Jednak dzielnie daje rade, ostatnio bylismy w parku narodowym Timanfaya, w ktorym znajuduje sie ponad 100 wulkanow w tym jeden aktywny
Bylo ciekawie, np dostalismy na pamiatke kamyczki, ktore byly tak rozgrzne cieplem wulkanu, ze nie moglismy ich utrzymac w rekach,
albo po wlaniu wody do otworu w ziemi, w przeciagu 2 sekund wyparowywala z wielkim impetem

Tutaj suche galezie, ktore momentalnie spalaly sie pod wplywem wysokiej tempertury wulkanu
na zdjeciu jeden z licznych wulkanow, ktore tworza iscie ksiezycowy krajobraz
U podnoza parku Timanfaya, w El Echadero de los camellos mozna bylo dostac buziaka od wielblada
a nawet troche pozwiedzac na grzbiecie wielblada
Pozniej pojechalismy do zatoki El Golfo, niesamowitego miejsca, w ktorym ponad 300 lat temu goraca wulkaniczna lawa, spotkala sie z zimnym oceanem
Z Sarenka czekamy na sangrie
Nasza Sarenka skonczyla 16 miesiecy
Jeszcze nasz maly surfer

























