Dzisiaj Tobiaszek byl lekko rozczarowany gdy odbierajac go ze szkoly nie przynioslam mu malej niespodzianki, czesto sie zdarza, ze cos mu kupuje i daje po szkole.
Wiec staralam sie mu wytlumaczyc, ze nie zawsze moze oczekiwac niespodzianek itd, itd.
Na koncu zapytalam skad brac pieniazki na te wszystkie niespodzianki, a on mi na to pewnym glosem w dwoch slowach ...... z banku.....
I wszystko jasne :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Oj Karolinko, toż to takie oczywiste. Nie wiedziałaś ????????
OdpowiedzUsuń